Zaczni­jmy od samego początku 🙂

Pier­wszym przyrząd­zonym przeze mnie daniem były kotle­ty z pier­si kur­cza­ka. A może pier­wsze były fawor­ki? Chy­ba jed­nak jajeczni­ca … cho­ci­aż były też drożdżów­ki z serem. Trud­no ter­az powiedzieć, gdyż miałam led­wo 6 lat, ale jed­no wiem na pewno. Moja przy­go­da z gotowaniem zaczęła się od bab­ci Róży. Trochę sen­ty­men­talne ale w 100% prawdzi­we. Miałam bab­cię, która nigdy nie wyrzu­cała mnie z kuch­ni i pozwala sobie poma­gać cho­ci­aż dziś jako cio­cia 7 lat­ki wiem, że to nie zawsze skutecz­na pomoc. Pamię­tam każdą uroczys­toś­ci u bab­ci. Zami­ast z gość­mi przy stole spędza­ła je w kuch­ni „przy garach”. Ter­az już wiem dlaczego :). Bo to najcu­d­own­iejsze uczu­cie gdy moż­na czymś pysznym nakarmić swoich blis­kich. Bab­cia wtedy czuła się szczęśli­wa, potrzeb­na i doce­ni­ana. Dla mnie też w pewnym momen­cie gotowanie i dzie­le­nie się tym co zro­bię stało się ogrom­ną radoś­cią, coś z czego czer­pię pełny­mi garś­ci­a­mi pozy­ty­wną energię.

Dziś pon­ad 20 lat później jestem żoną swo­jego męża (który od 6 lat nie jest w stanie odnaleźć potrawy której nie lubi), może kiedyś będę matką, córką swoich cud­ownych rodz­iców, siostrą sza­lonego bra­ta, cio­cią, przy­jaciółką najws­panial­szych przy­jaciół, ale to co określa mnie najlepiej jestem kucharką, sze­fem kuch­ni — swo­jej domowej restau­racji gdzie goś­cie płacą mi uśmiechem. Kocham gotować, piec cias­ta, przyrządzać desery i co równie ważne i dla mnie ekscy­tu­jące planować co nowego mogę zro­bić. Najlep­szy prezent świąteczny? Dać mi zor­ga­ni­zować świę­ta.

Ta strona to mój mały krok ku speł­ni­a­n­iu marzeń. Chcę się dzielić radoś­cią jaką czer­pię z mojej pasji. Chcę móc pochwal­ić się swoi­mi kuli­narny­mi sukce­sa­mi, ale też wylać żale jak zdarzą się poraż­ki (wierzę całym sercem że kiedyś uda mi się zro­bić per­fek­cyjne maka­roni­ki i okiełz­nam masę cukrową).

Dlat­ego zapraszam wszys­t­kich do towarzyszenia mi w mojej kuli­narnej podróży.

Kali­na

Kalina

Kalina

Wszys­tko zaczy­na się w głowie.….

Od dziec­ka chci­ałam pra­cow­ać w banku. Przez wiele lat sukcesy­wnie real­i­zowałam swój cel. Zostałam mag­istrem ekonomii i zaczęłam wymar­zoną pracę. No to co ja tu robię? Chci­ałabym podzielić się tym czego nauczyłam się wywraca­jąc swo­je życie do góry noga­mi.

Dość szy­bko przekon­ałam się, że rzeczy­wis­tość wyglą­da nieco inaczej niż moje marzenia i chy­ba jed­nak do niej nie pasu­ję. Spędzanie ośmiu godzin za biurkiem i stale pow­ięk­sza­ją­cy się rozmi­ar spod­ni dawały mi do zrozu­mienia, że najwyższy czas coś z tym zro­bić. Najwięcej cza­su zajęło mi przeko­nanie samej siebie, że w każdej chwili mogę pod­jąć decyzję o zmi­an­ie.

Od tego momen­tu sprawy potoczyły się szy­bko. Okaza­ło się, że zdrowe jedze­nie to nie kara. Zaczęłam intere­sować się tym co, jak i dlaczego jem. Moje posił­ki stały się różnorodne, kolorowe, ale przede wszys­tkim smaczne. W dobry humor wprowadza­ły mnie także endorfiny wydzielane pod­czas tren­ingów.

Dziś jestem diete­tykiem i cer­ty­fikowanym coachem ICC (Inter­na­tion­al Coach Com­mu­ni­ty), a do tego (znowu) stu­den­tką — tym razem psy­chologii klin­icznej. Na co dzień towarzyszę innym w defin­iowa­niu i osią­ga­niu ich włas­nych celów.

Z Kaliną znamy się dokład­nie pół życia. Od kiedy pamię­tam zach­wycała mnie swoi­mi kuli­narny­mi dzieła­mi, bo inaczej nie mogę tego nazwać:) Dzię­ki jej uprze­j­moś­ci mam szan­sę podzielić się swo­ją wiedzą i doświad­cze­niem doty­czą­cym zdrowego sty­lu życia.

Iwona

Iwona

Iwona

diete­tyk, coach

Pin It on Pinterest